Trzy puchate szczęścia

Były sobie mlamuty trzy !

Czas najwyższy pochwalić się naszymi dziećmi, które urodziły się w ostatni dzień lipca. Ci którzy śledzą losy naszej hodowli wiedzą, że rok 2018 nie należy do najszczęśliwszych i tak też było w przypadku tego miotu. Kolejne cesarskie cięcie było konieczne aby na świat przyszły trzy cudne maluchy. Wszystko wskazywało na to, że suka spróbuje urodzić w sposób naturalny, jednak tak się nie stało. Dosłownie w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na cesarskie cięcie, co wg. weterynarza było ostatnim momentem. Liczyły się już minuty nie godziny, udało się uratować wszystkie szczeniaki.

Nic nie może się równać z widokiem tych małych osesków kilka chwil po urodzeniu. Takie małe, bezbronne, pragnące ciepła matki i mleka. Często powtarzam sobie, że dlatego jeszcze prowadzimy hodowle. Takie widoki koją nasze dusze i dają dużo radości. Po przyjeździe od weterynarza, szczeniaki wraz matką rozlokowane zostały w specjalnie przygotowanym boxie, który zawsze znajduje się w naszej sypialni. Pierwszy raz mamy tak mało szczeniąt i zaczynamy doceniać opiekę nad takim miotem. Sprzątania jest zdecydowanie mniej! Matka także doskonale dba o maluchy i mimo, że szczenięta jedzą już karmę, która jest im namaczana, nadal utrzymuje czystość w gnieździe, czyli zjada to co wydalają. Szczeniaki rosną zdrowo i nie ma żadnych problemów. Uspakajam przede wszystkim przyszłych właścicieli szczeniąt, którzy nie mogą się doczekać, aż odbiorą swoje maluchy. Wszystko jest w porządku, szczeniaki malamute rozwijają się wręcz wzorcowo!

Zdjęcia szczeniaków do zobaczenia w naszej galerii >>>

Posted by
snomals