Wyprawa w Beskid Żywiecki

psy alaskan malamute

Malamuty podbijają Beskid Żywiecki! Razem z naszą znajomą i jej ekipą alaskanem i samoyedem postanowiliśmy „wyskrobać” się na Krawców Wierch idąc od Złatnej. Słońce ładnie świeci, niebo czyste, podejście przyjemne. Dużą część szlaku niebieskiego idziemy drogą. Idąc mijamy wycinkę drzew i oczywiście największe show (dla naszych psów) robiły konie pracujące przy sprowadzaniu drzew w dolne partie. Przecież bez obwąchiwania i ciągnięcia  na siłę człowieka, tak że by zęby mógł stracić, nie da się  przejść spokojnie. Samo podejście na Krawców Wierch dość strome i niestety słabo oznaczony szlak spowodował, że zboczyliśmy z drogi. Polana przy schronisku odsłonięta, piękna panorama na góry, świetne miejsce na medytację. Spotkaliśmy kolejnego malamuta pod schroniskiem, jak okazało się sunie, która świetnie bawiła się na naszymi psami, może dlatego, że miała ochotę na naszego samoyeda. Jak się zapewne już domyślacie, sunia miała „gorące dni”. Samo schronisko nieduże, ale ma swój urok, a co dla nas najważniejsze wpuścili nas z psami! Chwila oddechu i ruszamy dalej, kierunek Hala Lipowska i tu się zaczęło im wyżej tym więcej śniegu i to takiego roztapiającego się. Robimy krok i po uda wpadamy w śnieg. Taka wędrówka mocno wyczerpująca, człowiek traci podwójnie siły. Podejście od przełęczy Bory Orawskie na Hale Lipowską bardzo strome, albo już nie miałyśmy sił iść i nam się wydawało. Przeszłyśmy już wtedy ok. 13 km, w niesprzyjających warunkach. Nawet malamuty już były zmęczone, a nas już obejmowało zwątpienie. Nie idziemy dalej, koniec, wracamy! Chwila regeneracji leżąc na śniegu, kubek ciepłej herbaty i podejmujemy ostatnie podejście, został nam niewielki odcinek do pokonania. Udało się, resztkami sił dochodzimy do schroniska. Nie ma lepszej nagrody za taki wysiłek niż grzane piwo i dobre jadło, a jest naprawdę dobre w tym schronisku. Wieczór już zaczyna się robić, czas wracać, schodzimy tym samym szlakiem. Dopiero po drodze doceniamy widoki Hali Lipowskiej, których jakoś wcześniej przy ostrym podejściu nie doceniłyśmy. Pięknie widać Tatry w oddali, po lewej Pilsko. Widok godny naszego wysiłku! Umęczeni i zadowoleni wracamy do samochodu. Zdjęcia z tej wyprawy jak zwykle do zobaczenia w naszej galerii

alaskan w górach alaskan w górach alaskan w górach

Posted by
snomals